Wielu z Was zastanawia się, co stało się ze szczątkami Lorda Voldemorta po jego śmierci w finale powieści “Harry Potter i Insygnia Śmierci”. Postanowiliśmy przyjrzeć się tej sprawie.
Jak wiadomo w filmie “Harry Potter i Insygnia Śmierci część 2” po przegranym pojedynku finałowym Voldemort rozpada się się na kawałeczki, które wzlatują w powietrze niczym pył. Jest to jednak wyłącznie dziwny wymysł scenarzystów, bo w książce “Harry Potter i Insygnia Śmierci” nic takiego nie miało miejsca.
Tom Riddle padł na posadzkę z pustymi rękami, jego ciało skurczyło się i zwiotczało, z podobnej do głowy węża twarzy znikł wszelki wyraz, zagościła w niej pusta. Voldemort był martwy, zabiło go jego własne zaklęcie, a Harry stał z dwiema różdżkami patrząc na skorupę swojego śmiertelnego wroga.
(“Harry Potter i Insygnia Śmierci”, strona 764)
Jak więc widać szczątki Voldemorta faktycznie przetrwały, a sama J.K. Rowling nigdy jasno nie wyjaśniła, co się później z nimi stało. Teorii fanowskich na ten temat jest wiele, nie zawsze mają one jednak jakikolwiek sens. O to, co stało się z ciałem Voldemorta po zakończeniu drugiej bitwy o Hogwart spytaliśmy Marcina Dęgę, autora trylogii BCG i całego DRUPu.
To faktycznie bardzo ciekawa kwestia i dziwię się, że do tej pory J.K.
Rowling nie wypowiedziała się na ten temat. Bardzo długo zastanawiałem się, co właściwie Harry zrobiłby ze szczątkami swojego śmiertelnego wroga. Wyjaśnienie tej zagadki w końcu stało się dla mnie bardzo oczywiste. Po zakończeniu walk Harry zadbał o to, żeby nikt nigdy nie mógł wykorzystać zwłok Lorda Voldemorta do czarnej magii. W tym celu najpierw spalił szczątki Toma Riddle’a przy użyciu Szatańskiej Pożogi (a jak wiemy już z Pentaklu Wężoustych Harry opanował ją do perfekcji), a następnie prochy wroga rozsypał na cmentarzu w Little Hangleton. Wybrał to miejsce z dwóch powodów: po pierwsze to właśnie tam nastąpił powrót Voldermorta, który dał początek całej sekwencji zdarzeń, po drugie to właśnie na tym cmentarzu spoczywały pierwsze bezpośrednie ofiary śmiertelne Toma Marvolo Riddle’a, czyli jego ojciec i dziadkowie. W ten sposób Harry bezpowrotnie zamknął czarnoksiężnikom drogę do wykorzystania ciała Voldemorta w jakikolwiek sposób (np. jego kości w sposób opisany w Czarze Ognia).
Choć więc nie znamy losów szczątków Czarnego Pana w kanonie Harry’ego Pottera, mamy jasną odpowiedź na to, co stało się z nimi w fanowskim rozszerzeniu tego świata autorstwa Marcina Dęgi.
Czy zatem są jakiekolwiek szanse na to, żeby Lord Voldemort powrócił w DRUPie?
Każdy kto czytał Martina Gande i cuchnącego śmiercią manipulanta czasowego wie doskonale, że takie ryzyko jest bardzo realne. Czy to kiedykolwiek nastąpi? Tego dowiecie się tylko czytając kolejne powieści i opowiadania mojego autorstwa.
Co o tym sądzicie? Przekonuje Was takie wyjaśnienie tej kwestii? Chcielibyście zobaczyć jeszcze żywego Czarnego Pana w akcji?
